7 zbędnych bajerów w lustrzance DSLR
Czyli lista rzeczy na które nie należy zwracać uwagi kupując lustrzankę.
Dlaczego powstała? Ponieważ lustrzanki powoli stają się kaprysem mody i narzędziem do “szpanowania” a nie robienia zdjęć. Typowy dialog nadzianych osiemnastolatków:
- Ja mam aparat, nowego Canona!
- A ja mam lustrzankę!
- Hehe, to nic, ja mam lustrzankę z Lajw Wju!
- A moja kręci filmy!
Dobrze, że jeszcze nie podaje piwa… w każdym razie – zapraszam do mojej krótkiej, wyjątkowo subiektywnej listy zbędnych bajerów w lustrzance!
1. Tryby kreatywne
Mój numer jeden na liście to tak zwane “tryby kreatywne” – producenci amatorskich lustrzanek (szczególnie Olympus i Pentax) miłują się w tej dziedzinie. Standardem jest “noc” czy “sport”, ale w pogoni za klientem producenci sięgają granic absurdu i teraz można kupić lustrzanki specjalnie do fotografowania dzieci, fajerwerków, plaży, świeczek, zwierzaków, muzeów, surfingu czy nawet jedzenia. Konia z rzędem temu kto odgadnie jaka jest różnica w ustawieniach aparatu do fotografowania dzieci a zwierząt. Ja rozumiem, że w reklamie MediaMarkt’u lepiej wygląda “40 programów tematycznych” niż “4″ ale… litości, jeśli w ogóle ktoś z nich korzysta (sic!) to tylko w kompaktach, a nawet i tam używa max. 3 ulubionych trybów. W praktyce jeśli ktoś chce zdać się na automat to i tak prędzej czy później będzie korzystał tylko z dwóch nastaw – pełnego auto i auto bez lampy. Cała reszta trybów automatycznych to wyłącznie wymysł speców od marketingu.
2. Opcje edycji w aparacie
Funkcja która kiedyś dostępna była tylko w kompaktach, ale wraz z popularyzacja lustrzanek zaczęła się coraz szerzej rozprzestrzeniać i w tym segmencie rynku. Możliwość dostosowywania nasycenia, kontrastu, wyostrzania zdjęć, zmiany kolorów, tryb sepii (ale i czarno-biały), cyfrowa redukcja efektu czerwonych oczu itp. itd.. Efekty które w teorii miały skrócić czas ‘od strzelenia do wydrukowania’ w praktyce okazują się bardziej przeszkodą w drodze do uzyskania “zdjęcia marzeń” niż ułatwieniem. Efekty te znacznie ustępują temu co można by uzyskać obrabiając zdjęcie na komputerze, nie mamy nad nimi praktycznie żadnej kontroli i de facto prowadzą tylko do jednego – nieodwracalnej utraty informacji ze zdjęcia. O ile czasem mogą być naprawdę przydatne – np. wtedy kiedy chcemy ’strzelić’ parę ujęć i od razu zgrać jpgi na laptopa kolegi/koleżanki, to w innych sytuacjach nagle możemy wylądować z kartą pamięci pełną zdjęć w sepii z których już niewiele będzie można odzyskać.
Co ciekawe od niedawna pojawiła się w lustrzankach też opcja edycji filmów… choć nazwane tego czegoś edycją filmów do obraza dla kogokolwiek kto kiedyś tym się zajmował dłużej niż 30 sekund.
To co pięknie wygląda na ulotce reklamowej tak naprawdę jest… dodaniem możliwości przycinania końcówki lub początku filmu. Uh…
3. Złącza
TV-out, HDMI, PhotoTV… Lustrzanki mają mniej lub więcej złączy, ale w praktyce i tak liczy się tylko to jedno: USB. Z pewnością branie pod uwagę ilości złączy mija się z celem, a po paru dniach zachwytu i oglądania zdjęć na telewizorze i tak w końcu wróci się do oglądania zdjęć wyłącznie na komputerze – tym bardziej, że obraz z komputera potrafi znacznie wyprzedzić ten z telewizora. Ja ze swojego TV-out korzystam głównie jak jestem u kogoś kto nie ma komputera, więc… złączą mówimy “tak” ale nie przywiązujemy do nich większej roli
4. Podgląd głębi ostrości
Brzmi bardzo profesjonalnie, często pojawia się na forach jako argument przemawiający za lustrzanką A lub B. Służyć ma do… podglądu głębi ostrości oczywiście, czyli “przymknięcia przesłony do wartości roboczej przed zrobieniem zdjęcia” jak to mówią mądre książki
Część pisarzy uważa, że aparat bez podglądu głębi ostrości nie nadaje się do niczego – w praktyce jednak jest zupełnie inaczej. Spora część robiących zdjęcia na poważnie zupełnie ignoruje tą funkcję. Panuje fama, że podgląd głębi jest niezbędny dla makrofotografii lub do fotografowania krajobrazów – kolejna bzdura.
Po pierwsze dokładna ocena głębi ostrości, do czego ma służyć ten podgląd, w małym wizjerze jest praktycznie niemożliwa, tak samo jak i ciężko ją dokonać na LCD lustrzanki. Po drugie w makrofotografii często nie ma czasu na używanie podglądu, a w ciemniejszych zakamarkach przy podglądzie nagle okazuje się, że nie widzimy nic po za paroma czarnymi plamami w wizjerze (podgląd przymyka przesłonę, a więc mniej światła widzimy w wizjerze). Po trzecie – większość osób i tak w praktyce robi wszystkie zdjęcia bez podglądu głębi ostrości – wliczając w to makro i krajobrazy (o wiele bardziej przydatnym ‘bajerem’ często okazuje się dla nich uchylny wyświetlacz z liveview). No i w końcu – to co widać w wizjerze nie jest dokładnie tym co będzie na zdjęciu, a korzystając z tego, że mamy 21 wiek i lustrzanki cyfrowe efekty swoich prac możemy sprawdzić praktycznie na miejscu i w razie potrzeby zrobić drugi kadr. Tak naprawdę podgląd głębi ostrości ma sens dopiero przy wykorzystaniu podglądu z matrycy – czy w wizjerze elektronicznym, czy w live view, kiedy to widać dokładnie taką głębię ostrości jaka będzie zarejestrowana na finalnym zdjęciu.
5. Kit 200mm
Czyli aparaty sprzedawane w zestawie z 200mm obiektywem. Na większości początkujących robi to piorunujące wrażenie – “jaki zoom”, “cóż za armata”, “w końcu coś profesjonalnego”, “A ma tylko 70mm, wiec B z 200mm musi byc co najmniej 2 razy lepszy!”. Absolutnie nie prawda. Długość ogniskowej nie ma nic do robienia zdjęć, a sam zaryzykuję stwierdzenie, że kupowanie teleobiektywu (bo 200mm to już tele) przez początkującego użytkownika jest stratą pieniędzy. O wiele lepiej kupić standardowy obiektyw pokroju 18-70 / 18-55mm, NAUCZYĆ się nim posługiwać i dopiero wtedy określić swoje potrzeby – tym bardziej, że nagle może się okazać, że za pół roku na wakacje znajdziemy 200mm zooma przykrytego warstwą kurzu bo standardowy zoom prawie-zawsze wystarczał, lub dlatego, że “50mm stałka” okazała się obiektywem marzeń.
A jeśli już koniecznie chcemy wydać więcej pieniędzy na aparat – lepiej kupić 50mm obiektyw stałoogniskowy lub lampę błyskową z prawdziwego zdarzenia (ja akurat jestem zwolennikiem teorii “z większej ilości światła będziesz częściej korzystał niż z tele“)… jeśli już koniecznie chcemy teleobiektyw – polecam zakup obiektywu co najmniej miesiąc po kupieniu aparatu (i to innego obiektywu niż kit – choćby jednego z wariantów świetnej Sigmy 70-300mm) jak już zapoznamy się głębiej z rynkiem i będziemy wiedzieć co jest dobre.
6. Uszczelnienia korpusu
Element “znany z profesjonalnych korpusów” i “w pewnych kręgach” wyznacznik wytrzymałości aparatów. Uszczelnienia korpusu są (w dużym skrócie) realizowane przed dodanie ‘gumek’ w miejscach łączeń. Odpowiednio ogumkowany aparat powinien bez problemu przetrwać na deszczu, piachu i nawet w najbardziej zakurzonym kącie. W praktyce jednak nie jest tak różowo i nie możemy sobie wyjść z aparatem bez odpowiedniej ochrony na dwór robić zdjęcie piorunów podczas największej ulewy – dlaczego? Otóż… praktycznie żaden obiektyw nie posiada uszczelnień sprawiając, że tak czy inaczej z aparatem trzeba się obchodzić jak z kieliszkiem – tym bardziej kiedy mamy podpięte szkło dwukrotnie droższe od korpusu. A żeby tego było mało – w praktyce okazuje się, że uszczelnienia żadnych cudów nie zdziałają i aparat bez nich spisuje się świetnie. Z moją Alpha 200 przez prawie rok problemów nie miałem poza lekkim kurzem na matrycy – a w pomieszczeniu gdzie aparat spędza większość czasu warunki są dalekie od idealnych (dla porównania PCta stojącego w tym samym pokoju czyszczę z kurzu średnio co półtora miesiąca). Nie miałem okazji testować wytrzymałości aparatu na plaży, ale z relacji wiem, że zarówno Alphy jak i nawet plastikowe Canony znoszą warunki polowe bez problemów (tutaj gorąco polecam wątek “przygody ze sprzętem” na stronie Klubu KM – rewelacja dla wszystkich bojących się o swoje aparaty)
7. Rodzaj bagnetu
A konkretniej: materiał z jakiego jest zrobiony. Metalowy czy z tworzyw sztucznych? W praktyce nawet przy bardzo, bardzo częstych zmianach obiektywów praktycznie się nie zdarza, żeby bagnet aparatu lub obiektywu uległ uszkodzeniu. Zresztą – polecam wyszukanie w googlach hasła “uszkodzony bagnet” – większość pozycji to coś w stylu “jakoś nie słychac aby ktoś się skarżył na urwany lub uszkodzony bagnet” oraz tematy nie związane z lustrzankami – czasem gdzieś zdarzy się strona z kimś uskarżającym się na uszkodzony bagnet… w obiektywie. Prawdopodobieństwo uszkodzenia bagnetu w aparacie jest mniejsze niż wrzucenia tegoż do basenu/jeziora/akwarium/zlewu pełnego wody/oczyszczalni ścieków.


lepiej to miec, niż nie miec… Nic nie waży a czasami może sie przydac ;D
Zgadzam się z uwagami w tym artykule. Zaczynałem fotografowanie od Zenita 3M , następnie miałem Practicę TTL. Uzywalem obiektywów o stałej ogniskowej. Jakość zdjęć była bardzo dobra. O takim aparacie jak np. Sony A 200 każdy ZAWODOWIEC mógł tylko pomażyć; dlatego dyskusje , że np Sony A200 to badziew tylko dla amatorów a ten aparat firmy xxx jest lepszy traktuję jako opinie kompletnych laików. Nawet najprostsza lustrzanka z dobrym obiektywem robi wspaniałe zdjęcia o ile obsługuje ją właściwa osoba.
Nie zgadzam się, że filmowanie lustrzankami jest zbędne. Oczywiście, dla wielu zawodowców tak jest, ale nie przesadzajmy – lustrzabnki są też dla zwykłych ludzi. Filmowanie lustrzanką pozwala wykorzystywać różne obiektywy i uzyskiwać efekty niemożliwe w żadnej amatorskiej kamerze.
Więc w tym przypadku autor się po prostu nie zna na temacie.
W dodatku mamy do czynienia dopiero z PIERWSZĄ generacją funkcji filmowania. Kolejne nie będą już miały wad, a zalety będą coraz większe (włącznie z dedykowanymi obiektywami z płynna zmianą przysłony – mam taki)
Nie zgodzę się z wszystkimi punktami:
3. Mojej babci (która nie zauważy różnicy w jakości) dużo wygodniej oglądać zdjęcia na TV niż na laptopie.
5. Ja zacząłem od kita 18-105. Dzięki temu wiem, że mógłbym go zamienić na trzy stałki: ultraszeroki kąt, 50mm i np. 120mm. Resztę ogniskowych rzadko wykorzystuję. Gdybym zamiast tego zaczął od 18-55, nie wiedziałbym jak fajne jest robienie portretów na 105mm. Moim zdaniem na początek 18-200 to dobry początek dla kogoś kto planuje inwestować w aparat. Jako kit jakościowo leży, ale daje pojęcie co można zrobić z ogniskową 200mm. I wiadomo, czy to się przyda, czy nie.
6. Dzisiejsze Canony od 7D wzwyż nie odstają zbytnio od profesjonalnych kamer. Można do nich dokupić wystarczająco dodatków, żeby odstawały jeszcze mniej, np. stabilizacja (np. aparat przypinany do specjalnych gorsetów), duży ekran do podglądu ostrości, itp. Efekt: coraz więcej teledysków, a ostatnio nawet odcinek House’a nakręcili Canonem.
7. Przydatność LiveView zależy od rodzaju fotografii jaki wykonujemy. W makro może znacząco ułatwić sprawę, gdy ni jak nie ma miejsca żeby zbliżyć głowę do aparatu (bo np. sam aparat już ledwo wlazł tam gdzie chcemy zdjęcie zrobić).
10. możliwość wyświetlenia ustawień na dużym wyświetlaczu – mam od tego górny, niczego na nim nie brakuje.
W sumie nigdy też nie użyłem portu USB… zawsze przegrywam z karty.
Poza tymi i opisanymi w artykule (edycja zdjęć, podgląd głębi, tryby kreatywne) chyba nic nie wydaje mi się zbędne. Chociaż wideo marne jest, lepiej że jest niż miało by go nie być. Parę razy się przydało (choć nie do profesjonalnych zastosowań)
moim zdaniem zbędną funkcją jest nagrywanie filmów. jest to bez sensu. robić wszystko, by tata kupił dziecku lepszą lustrzankę niż ma koleżanka, zwykła zazdrość czy szpan? a i tak pojęcia o robieniu zdjęć się nie ma. ja korzystam ze zwykłej amatorskiej lustrzanki marki Canon, model eos 450D, beż żadnego nagrywanie filmów czy coś. posiadam canona od 2 maja i jestem zadowolona z kitu 18-55mm, gdyż mi wystarcza. widziałam an weselu fotografa, który wykonywał zdjęćia kitowym ;o najpierw mnie to z dziwiło, lecz potem zorientowałam się, żę mu większego nie potrzeba
Funkcję LiveView posiadam, lecz nie korzystam ;p Pozdrawiam wszystkich
I tak trzymać!
ps. Robienie zdjęć na weselu kitem o czymś mi przypomina: Fotograf pozwany za robienie zdjęć. Canon 400D (XTi) + 18-55mm Kit. hehe ;D świetne
Wydaje mi się, ze trochę pojechałeś po bandzie, szczególnie z pisaniem, że podgląd głebi ostrości jest zbędny. Bardzo często z niego korzystam i w drugim korpusie, w którym go nie ma odczuwam jego brak.
Zazwyczaj w parze z uszczelnianiem idzie korpus wykonany z zupełnie innych materiałów niż lustrzanka całkiem amatorska. Dla wielu ludzi ma to spore znaczenie. To, że Ty uważasz że to zbędne nie czyni wcale tego jakąś prawdą. Robiłem zdjęcia korpusem uszczelnianym na plaży i podczas inscenizacji bitwy pod Grunwaldem. Kurz i pył w obu przypadkach był wszędobylski i powiem Ci, że sprzęt bez uszczelnienia szybko powędrował do torby bo zaczynał przejawiać dziwne objawy zakurzenia czy też zapylenia. Uszczelniony korpus nawet nie zauważył, że coś w powietrzu lata. Tandetny obiektyw znaczął podczas zoomowania zgrzytać bo zasysał ten cały kurz, ale sam aparat miał to gdzieś. Podkreślę raz jeszcze, sprzęt nieuszczelniany powędrował do torby bo były obawy o jego funkcjonowanie. Ludzie robią zdjęcia naprawdę w różnych warunkach, a to, że Ty nie pstrykasz w trudnych warunkach nie oznacza, że nikt tego nie robi. Uszczelnianie nie służy tylko do ochrony przed wodą, ale także kurzem czy piachem i o ile nawet plastikowe body często znoszą sporo jeśli chodzi o wodę, to już z kurzem sobie nie radzą tak dobrze. Warto o tym pamiętać.
Czepianie się funkcji filmowania pachnie mi trochę takim pójściem na łatwiznę. Nie masz chyba zielonego pojęcia o tym zagadnieniu, ale naczytałeś się na forach, że to be, że żaden “prawdziwy” pro fotograf z tego nie skorzysta itd. A tymczasem ta funkcja, szczególnie w canonach, jest tak zaawansowana, że kręci się nimi teledyski i filmy nawet. Poza tym, czy faktycznie Ci przeszkadza, że jest? W czym to przeszkadza? Aparat ani nie staje się przez to cięższy, nie robi gorzej zdjęć, ani też nie kosztuje znacznie więcej. Ponad to nie wiem, z jakiego apratu korzystałeś do nakręcenia filmiku, że nie działał Ci podgląd na ekraniku. Albo był uszkodzony, albo … nie przychodzi mi nic innego do głowy. Zaiste dziwny to musiałby sprzęt.
Co do LV – kolejna rzecz, która nie boli a często się przydaje. Nic nie kosztuje a może pomóc.
Uszczelnianie korpusu – pewnie racja, ale znowu mam jakieś ale
Co do trybów kreatywnych – co by nie mówić o kompaktach lustrzanką zrobisz ładniejsze zdjęcie niż kompaktem, więc dlaczego nie sprzedawać lustrzanek, które zachowują się jak kompakty? Nie chcesz takiej, nie kupuj. Nie widziałem jeszcze lustrzanki z trybami tematycznymi pozbawionej możliwości ustawienia preselekcji przysłony lub czasu albo M.
Tyle moich uwag
Uważam, że całe to zestawienie powinieneś nazwać 10 bajerów, których nie używam w swojej lustrzance cyfrowej. Nie możesz się wypowiadać za wszystkich, bo to, co dla Ciebie jest zbędne dla kogoś innego będzie czymś, bez czego sobie fotografowania nie wyobraża. Tak jak dla mnie brak podglądu głębi ostrości.
Pozdrawiam
Witam i dziękuję za obszerny komentarz!
Oczywiście całe zestawienie jest w 100% subiektywne, podobnie jak i większość pozostałych artykułów w kategorii Porady. Większość z tych rzeczy powstała po to, żeby zwiększyć sprzedaż lustrzanek, nie są naprawdę przydatne w fotografii z wyjątkiem specyficznych zastosowań.
Podgląd głębi ostrości – jasne, że są osoby które robią zdjęcia bardzo często z podglądem, tak samo jak i są osoby które bardzo często robią zdjęcia z Live View. Nie zmienia to faktu, że dla większości ludzi jest to funkcja z której nigdy nie korzystają, lub korzystają tak jak się z tego korzystać powinno – tylko w specyficznych warunkach przy określonych fotografiach.
Filmowanie – oczywiście, wiem, że np. Canonem nakręcono odcinek House’a. Ale, żeby pokazać analogię, profesjonalny fotograf zrobił świetną sesję zdjęciową iPhonem 3GS. Czy to automatycznie robi z telefonu komórkowego profesjonalny aparat fotograficzny? Nie. I na identycznej zasadzie lustrzanka nigdy nie zostanie kamerą video, choćby nie wiem jak bardzo się starała.
Jasne – im więcej funkcji w aparacie tym lepiej, jakby była nocna lampka i mikrofala na dłuższe podróże w teren – też bym nie płakał, ale kiedy ludzie zastanawiając się nad wyborem lustrzanki mówią tylko o filmowaniu to najwyraźniej powinni się jeszcze raz zastanowić się nad kupnem kamery.
Nie jest też prawdą, że LV czy video nic nie kosztuje – to wszystko trzeba wyprodukować, oprogramować itp itd. Tylko od początku 2009 roku kiedy pisałem ten artykuł wiele się zmieniło i obecnie LV jest standardem w każdym aparacie, więc nie za bardzo jest o czym rozmawiać
Prawda jest taka, że podejmowanie wyboru lustrzanki przez amatora na podstawie tego, czy aparat ma bardziej pro tryb video, albo czy może mu kiedyś zassać kurz do środka jest co najmniej śmieszne. Napisałem ten artykuł właśnie po czytaniu takich bredni na forach www kiedy ktoś pisał, żeby brać Nikona bo ma metalowy bagnet, albo Sony bo ma najlepszy tryb Live View. Jakby to była podstawowa sprawa w lustrzance: Live View. To jest tylko jeden z bajerów które mają wepchnąć klientowi lustro i które fajnie wyglądają na plakatach Media Markt lub w komentarzach pod newsami. Dla początkujących fotografów to są zbędne bajery w porównaniu z tym co naprawdę liczy się w aparacie.
(na koniec zapiszę sobie jeszcze, żeby zrobić aktualizację tego artykułu, bo część rzeczy w końcówce 2010 r. już nie jest specjalnie aktualna)
Cześć,
wydaje mi się, że co do głębi ostrości jesteś w błędzie ale nie będę polemizował
Natomiast co do filmowania i stwierdzenia, że “lustrzanka nigdy nie zostanie kamerą video, choćby nie wiem jak bardzo się starała.” mylisz się i z chęcią o tym popolemizuję. Otóż co sprawia, że może stać się kamerą na profesjonalnym poziomie? Szkła, które dany system udostępnia. No i oczywiście jakość FullHD, którą Canony już dawno osiągnęły. Poszukaj sobie w sieci, jeśli mi nie wierzysz, ale to właśnie dobre szkła umożliwiają profesjonalne filmowanie. I lustrzanki to właśnie mają, dlatego nadają się doskonale do profesjonalnych projektów filmowych. Nie wiem czy orientujesz się w rynku kamer filmowych ale idą one teraz w kierunku 3d, i tutaj lustrzanka jednoobiektywowa nigdy im się nie przeciwstawi. Jednak przy “normalnym” filmowaniu jak najbardziej. Dlatego też nadal wnoszę, że lustrzanką można kręcić w sposób wygodny i łatwy profesjonalne filmy.
Jeśli ktoś wybiera drogi aparat Canona TYLKO ze względu na możliwość filmowania mówię BARDZO DOBRZE, ponieważ:
A. nie zna się i to jego problem
B. zna się i wie, że tym aparatem za ułamek ceny profesjonalnej kamery nakręci doskonałe filmy i jeszcze będzie mógł robić świetne zdjęcia. Rozejrzyj się za cenami kamer, tych profesjonalnych a nie tych malutkich co się w dłoni mieszczą. I cenami akcesoriów do nich. Nie mówiąc już o kamerach ze zmienną optyką i obiektywami do nich.
Co do sesji zdjęciowej z iphonem – o profesjonalizmie aparatu nie świadczą tylko zdjęcia ale także łatwość ich uzyskania. Dlatego na przykład Nikon D5000 jest amatorski chociaż zrobisz nim tak samo dobre zdjęcie jak D300s. Rozumiesz do czego zmierzam?
Co do LV i kosztów takich “dodatków” we współczesnych aparatach. Czytałem gdzieś, że taniej jest zrobić sprzęt z tą technologią w każdym body, niż nie zrobić go w jakimś wybranym modelu. Nie przytoczę źródła, ale tak mi się coś między uszami kołacze.
Teraz piszesz o wyborze lustrzanki przez amatora, ale w zasadzie Twój tekst jest ogólny i nigdzie tam nie zaznaczasz, że chodziło Ci o amatorów. Ja zdecydowałem się na uszczelniany korpus właśnie z powodu o którym napisałem, uważam się za amatora ale świadomie podjąłem taką decyzję i nie nazwałbym tej funkcjonalności za “zbędny bajer”. Zresztą nie tylko ja, amator tak uważam. Poszukaj na różnych forach i blogach o tematyce foto jak o tym “bajerze” wypowiadają się profesjonaliści robiący zdjęcia w najróżniejszych warunkach. Rozumiem, że Cię to może śmieszyć. Co nie znaczy, że to JEST śmieszne.
Jeszcze wrócę do LV. Robiłeś kiedyś poważne macro? Jak tak, to pewnie zdajesz sobie sprawę jak trudno się ostrzy przy tego typu zdjęciach. Wielu fotografów macro ceni sobie właśnie LV za to, że ułatwia ostrzenie gdyż na większym ekranie widać wyraźniej. Tak samo jak w apratach micro 3/4 do LV dodają możliwość powiększenia wybranego fragmentu obrazu. Fantastycznie się w ten sposób łapie ostrość.
Pisanie z poziomu “Prawda jest taka, że bla bla bla” wskazuje, że stawiasz się na pozycji autorytetu w tej kwestii. Naprawdę tak się czujesz? Jako osoba, które może ferować tak mocne wyroki na tak ogólne tematy, które każdy może odebrać inaczej? Znaczy co? ja się zwyczajnie mylę i jakby mi zabrać podgląd GO i LV to nadal będę miał te same możliwości? I zdjęcia robiłoby mi się równie przyjemnie?
Prawda wydaje się być taka, że każdy znajduje przydatnym inne funkcje i faktycznie rzadko kiedy te funkcje są tak zbędne jak to opisałeś. Ktoś kto się decyduje na dany model lustrzanki bo ma lepsze LV wcale nie musi rozważać tego jako najważniejszej funkcji aparatu. Może zdawać sobie sprawę, że inne body mają całkowicie podobne matryce i inne funkcje, a ta konkretna ma dodatkowo lepszą funkcje LV. Dlaczego miałby tego nie brać pod uwagę przy zakupie sprzętu?
Możesz mnie oświecić i napisać w takim razie, co NAPRAWDĘ liczy się w aparacie i skąd wiesz, że klient nie zwraca uwagę na nic innego poza LV? (Owszem, są ludzie, którzy kupią sprzęt tylko z tego powodu bo ma LV lub inny dodatek, ale c’mon, lustrzanki w większości kupują ludzie, którzy chcą się nauczyć fotografować. Do robienia zdjęć do kotleta takie body jest mało fajne, bo wielkie i nieporęczne).
To tyle
Czasy się zmieniają i jeśli ktoś umie wykorzystać jakąś funkcję w aparacie to dlaczego ma nie mieć tej możliwości?
Pozdrawiam
Tym razem postaram się poopowiadać na zasadzie cytatów – będzie łatwiej
“Poszukaj sobie w sieci, jeśli mi nie wierzysz, ale to właśnie dobre szkła umożliwiają profesjonalne filmowanie.”
Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Profesjonalne filmowanie umożliwiają przede wszystkim umiejętności. Potem jest jeszcze kwestia zarobków, jeśli profesjonalizm definiujemy jako zawodowe wykonywanie danej pracy.
“Dlatego też nadal wnoszę, że lustrzanką można kręcić w sposób wygodny i łatwy profesjonalne filmy.” – owszem, sam podałem przykład w komentarzu powyżej. Tak samo jak i można zrobić profesjonalną sesję fotograficzną iPhonem, do której dałem odnośnik.
Widzisz – to co sprawia, że lustrzanka nigdy nie będzie kamerą nie polega na tym co można nią zrobić, iPhonem też można wiele osiągnąć, ale na obsłudze. A i w kwestiach profesjonalnych też na zgodności ze standardami, np. natywnym bagnecie PL, formacie zapisu materiału, portach wejścia/wyjścia, stopkach akcesoriów itp itd, tak żeby profesjonalista mógł korzystać z tego w co już zainwestował. Choć to i tak zostaje w tyle za ergonomią, możliwością nakręcenia stabilnego materiału z ramienia przy największym zbliżeniu, itp itd. Miałem okazję nakręcić krótki materiał profesjonalną kamerą Sony i zupełnie nie ma porównania do jakiejkolwiek lustrzanki, nawet opakowanej w 30 kilo żelastwa
, jak to obecnie widać na przykładzie akcesoriów do luster Canona. To jest niebo a ziemia.
Zresztą, sam o tym napisałeś później: “o profesjonalizmie aparatu nie świadczą tylko zdjęcia ale także łatwość ich uzyskania.” – tylko dlaczego nie stosujesz tej zasady do kręcenia video? Nawet głupim handycamem łatwiej się kręci dynamiczne sceny niż D90 Nikona (z kolei statyczne sceny wymagające płytkiej głębi to już domena D90).
“Co do LV i kosztów takich “dodatków” we współczesnych aparatach.” – zasada o której piszesz tyczy się głównie materiałów wymagających przebudowy ramy aparatu, właśnie tak jest w lustrzankach Sony i Quick AF Live View – zastąpienie go standardowym wizjerem z pryzmatem wiązałoby się z przekonstruowaniem prawie całego aparatu, więc A580 dalej jest prawie w całości oparta na konstrukcji A550, chociaż wiele osób oczekuje pryzmatu na tej półce cenowej.
W każdym razie, jak mówiłem – w końcówce 2010 już nie za bardzo jest o czym rozmawiać, bo nie ma wyboru między tańszym aparatem ale bez LV, a droższym ale z LV.
“Teraz piszesz o wyborze lustrzanki przez amatora, ale w zasadzie Twój tekst jest ogólny i nigdzie tam nie zaznaczasz, że chodziło Ci o amatorów.” – cała strona jest adresowana do amatorów
nie staram się uczyć zaawansowanych fotografów blokowania przesłony czy tego czym jest pryzmat, oni już to od dawna widzą
“Jak tak, to pewnie zdajesz sobie sprawę jak trudno się ostrzy przy tego typu zdjęciach. Wielu fotografów macro ceni sobie właśnie LV” – jak pisałem, to jest funkcja z której powinno się korzystać “tylko w specyficznych warunkach przy określonych fotografiach” – to są właśnie takie zdjęcia!
Bardzo się cieszę, że sam wpadłeś na to co miałem na myśli. Oczywiście jest jeszcze kilka innych zastosowań w których LV, szczególnie to połączone z odchylanym ekranem ma wprost nieocenioną rolę (bo LV bez odchylanego ekranu to trochę jakby dostać półprodukt). Ale latanie wszędzie z rękami w pozycji Zombie dobre nie jest, ani dla zdrowia ani dla rozwoju w świecie fotografii i z tym na pewno się zgodzisz.
“Może zdawać sobie sprawę, że inne body mają całkowicie podobne matryce i inne funkcje, a ta konkretna ma dodatkowo lepszą funkcje LV. ” – oczywiście, jeśli aparaty oferują prawie to samo to decyzję można podjąć w oparciu o każdy element aparatu, włącznie z kolorem obudowy. Ale jeśli ktoś wybiera spośród skrajnie różnych aparatów jeden, ponieważ będzie mu pasował do koloru lakieru w Audi TT to to już zaczyna być śmieszne, a i taką sytuację widziałem. (Oklaski dla Pentaxa za zaspokajanie i takich potrzeb!)
“Możesz mnie oświecić i napisać w takim razie, co NAPRAWDĘ liczy się w aparacie” – hehe, no to już jest temat na oddzielny, długi artykuł
. Pewnie kiedyś się pokuszę o jego napisanie, ale aktualnie pracuję nad czymś innym. W każdym razie, jeśli chodzi o mnie główne kwestie to jakość obrazu, ergonomia i oferowane możliwości w danej cenie.
“lustrzanki w większości kupują ludzie, którzy chcą się nauczyć fotografować” – lustrzanki w wielkiej części kupują ludzie którzy mają pieniądze i chcą mieć dobry aparat oferujący możliwie najwyższą jakość obrazu. Ewentualnie dlatego, że ktoś z rodziny może będzie chciał fotografować hobbistycznie. Oczywiście nie do ustalenia jest jak liczna jest ta grupa w porównaniu z liczbą osób które kupują lustra bo chcą się pasjonować fotografią, ale nie byłbym zdziwiony, gdyby pasjonatów, świadomych pasjonatów było mniej.
“Czasy się zmieniają i jeśli ktoś umie wykorzystać jakąś funkcję w aparacie to dlaczego ma nie mieć tej możliwości?” – oczywiście ten artykuł nigdy nie miał na celu odbierania ludziom żadnych z tych funkcji. Nawet gdyby, to i tak to nigdy nie będzie zależało od autora takiego tekstu. Celem było zwrócenie uwagi nad czym się zastanawiać podczas wyboru lustrzanki i czy czasem ktoś za bardzo się nie skupia na mało ważnych elementach podczas gdy ignoruje te najważniejsze.