Alpha Corner - Twoj przewodnik po fotografii

iPad dla fotografa – w praktyce

iPad – urządzenie które ma za pewne tylu zwolenników co przeciwników (w naszym skromnym kraju najpewniej więcej tych drugich ;) ) – Czy nadaje się dla fotografa? Jak wykorzystać to narzędzie w swoim systemie pracy? Do czego się najlepiej przydaje i jakie możliwości odkrywa przed fotografem? Na wszystkie te pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszym artykule, który z racji nadchodzącej polskiej premiery iPada 2 powinien przydać się do podjęcia decyzji o ewentualnym zakupie.

iPada mam już od dobrych kilku miesięcy i miałem szansę wykorzystania go w wielu różnych sytuacjach, więc w przeciwieństwie do innych opinii w sieci – tutaj możecie przeczytać coś z życia wziętego, a nie tylko z publikacji prasowych Wielkiego Jabłka lub komentarzy ludzi którzy nie znoszą wszystkiego co nosi logo Apple tylko z zasady.

Skocz do:
O samym iPadzieDo czego iPad może się przydać fotografowi?Praca na iPadzie, od aparatu do Maila (w tym wywoływanie RAWów) – Podsumowanie

iPad - Alpha Corner

Co-nieco o samym iPadzie

O samym iPadzie, wszystkich nowinkach i ciekawostkach, w tym najnowszej edycji: iPad 2 można wiele poczytać na stronie www apple, więc postaram się nie powtarzać i powiem jak to wygląda z praktycznego punktu widzenia. Na początek przytoczę mój ulubiony argument, bo dla kogoś kto nie ma tabletu wydawać się może absurdalny – iPad jest po prostu: ładny. Oglądając urządzenie na zdjęciach w sieci może nawet niektórym zdawać się brzydszy niż wytwory konkurencji, ale… jednak w praktyce bije wszystko na głowę. Jest solidnie wykonany, a świadomość, że pod metalową obudową kryją się dyski SSD sprawia, że nie ma obaw o wypuszczenie tabletu z ręki, wszystkie zbędne elementy są skrzętnie poukrywane a całość jest czysta i wyraźna. Wyświetlacz był dla mnie jednym z ważniejszych argumentów za iPadem kiedy zastanawiałem się nad kupnem przenośnego komputera. Tak się złożyło, że wszyscy graficy w firmie w której pracuję korzystają z… tego samego rodzaju matryc którą ma iPad – IPS. Więc można liczyć na niezłe odwzorowanie kolorów oraz kąt widzenia równy prawie 180° – nigdy nie będzie problemu z tym, że ktoś czegoś nie widzi przy wspólnym przeglądaniu zdjęć.

Wszystko byłoby wprost idealne gdyby nie jedna wada która najbardziej mnie drażni w całym urządzeniu – wyświetlacz strasznie się brudzi! Można próbować ręce myć dowolnymi środkami, z Ludwikiem włącznie, ale nic nie pomaga – zawsze zostają odciski palców od każdego dotknięcia. Niestety – wszystkie błyszczące ekrany mają tą wadę (jaka ironia losu – jeszcze nie tak dawno szklany ekran w laptopie był absolutnym szczytem marzeń), więc iPad 2 nie jest jej pozbawiony. Ale są powłoki… które Apple swojego czasu tak bardzo reklamował – niestety nie mają nic do powstrzymania ekranu przed zabrudzeniem, ale za to kiedy przychodzi do czyszczenia… jest rewelacja – z dobrą ściereczką z mikrofibry wystarczą dwa przetarcia i ekran znowu jest idealnie czysty – mam gorącą nadzieję, że kiedyś coś takiego wymyślą do szyb  – oby za mojego życia – w końcu polubiłbym mycie okien ;) . Tylko… właśnie – ekran iPada to świetny test dla ścierek z mikrofibry – mam w domu kilka i tak naprawdę tylko jedna za którą zapłaciłem samemu spisuje się dobrze, wszystkie ścierki “z promocji” albo dodawane do magazynów okazują się tylko niewiele lepsze od podkoszulka. ;)

Funkcjonalności – do czego iPad może się przydać fotografowi?

Poniżej możecie zobaczyć kilka zastosowań iPada bliżej związanych z fotografią. Oczywiście są też setki innych, jak komunikacja z klientem,  planowanie terminów sesji, tworzenie dokumentów, prezentacji, itp. itd. ale gdyby chcieć wymienić je wszystkie to nikt nie byłby w stanie przeczytać tego artykułu ;) . Dlatego wybrałem sześć bardziej wartych uwagi:

Przeglądanie zdjęć  z klientem

Jednym z najbardziej oczywistych zastosowań iPada jest przeglądanie zdjęć z klientem podczas wizyt u niego. Jak już pisałem – wyświetlacz robi pozytywne wrażenie, a samo przeglądanie zdjęć jest dopracowane w detalach, a przy tym nie ma żadnych elementów przeszkadzających w odbiorze, jest tylko zdjęcie i czarna ramka.  iPad w przeciwieństwie do innych tabletów jednak jest rozpoznawalny, dzięki czemu można wywrzeć bardziej pozytywne wrażenie profesjonalnego podejścia do klienta.

Własne portfolio na iPadzie

iPad umożliwia również stworzenie spersonalizowanego portfolio – aplikacji dających tą możliwość jest wiele, ale jedną wartą szczególnej uwagi jest XtraFolio. Pozwala na utworzenie portfolio imitującego dedykowaną aplikację – oczywiście nie można jej udostępnić na inne urządzenia, ale wystarczy do stworzenia bardziej interaktywnych kolekcji zdjęć do wręczenia klientowi w trakcie wizyty lub samodzielnej prezentacji. (Zdjęcia można też pokazywać na telewizorze lub rzutniku przez HDMI albo VGA przy użyciu odpowiedniego adaptera)

Ramka na zdjęcia

iPad - ramka na zdjeciaOk, to jest jedno z głupszych zastosowań – wiem. :) Jak mówi stara dobra Polska mądrość – iPad to najdroższa ramka do zdjęć na świecie. Ale muszę coś o tym wspomnieć z jednego bardzo prostego powodu: Ile kosztuje ramka cyfrowa 10 cali, z wyświetlaczem o porównywalnej rozdzielczości? 400zł. W takim razie gratuluję – tyle właśnie udało Ci się oszczędzić. A dodatkowo masz lepszą matrycę zamiast TFT stosowanego w większości ramek. ;)

Softbox

A to jest miłe zaskoczenie – iPad świetnie nadaje się jako amatorski Softbox lub mały, przenośny stół świetlny do fotografii na wyjeździe. Aplikacją z którą miałem najwięcej zabawy jest SoftBox Pro (polecam link – można zobaczyć przykłady zastosowań), ale są też alternatywy. Jako ciekawostkę powiem, że między innymi zdjęcia do artykułu liczba przysłony zostały wykonane przy pomocy tego programu – możecie je zobaczyć poniżej. Pomysł wydaje się absurdalnie prosty, ale… w swej prostocie jest genialny. Oczywiście monitor przydaje się nie tylko jako źródło światła, ale też jako czarna szklista powierzchnia do fotografii makro – np. biżuterii.

Liczba przesłony

Źródło światła spolaryzowanego

To jest coś z czego mało kto zdaje sobie sprawę -  ja na to wpadłem przypadkiem dosłownie dwa tygodnie temu (wiem, wstyd ;) ). Otóż monitor iPada  (a także, jak się okazuje, praktycznie wszystkie monitory ciekłokrystaliczne) jest źródłem światła spolaryzowanego, co można wykorzystać do uzyskania ciekawych efektów na wszystkich materiałach które zmieniają polaryzację światła które przez nie przechodzi, na przykład: przeźroczyste plastiki, część kryształów, lub choćby przeźroczyste skrzydła owadów dzielą tą właściwość.

zmiana polaryzacji światła przez tworzywa sztuczne
Zwykła linijka i pudełko, a efekt niesamowity

Zdalne wyzwalanie lustrzanki iPadem

Tutaj duża uwaga na początek: Opcja ta jest aktualnie dostępna tylko dla lustrzanek Canona oraz Nikona! (nad czym wielce ubolewam… no, może jednak nie, ale możliwość jest całkiem ciekawa) Aplikacja DSLR Camera Remote za jedyne 40 EUR pozwoli zdalnie wyzwalać część lustrzanek Canona oraz Nikona – całość jest dość skomplikowana – aparat musi być podłączony do PCta przez USB na którym działa serwer aplikacji (darmowy), później przy pomocy iPada można uzyskać podgląd sceny, dobrać ustawienia oraz wyzwolić samą migawkę. Pomysł fajny, wykonanie nie dość, że ograniczone tylko do dwóch systemów foto to jeszcze mało praktyczne. Ale może komuś się przyda. :)

Praca na iPadzie – od aparatu do maila

iPad - zgrywanie zdjęć

Czyli tak zwany workflow na iPadzie. Na początek, żeby w ogóle zgrać zdjęcia będziemy potrzebowali jednej z dwóch opcji:

Eye-Fi to karta SDHC z wbudowanym modemem Wi-Fi którą można połączyć z iPhonem, lub iPadem bez wyjmowania jej z aparatu i przesłać zdjęcia. Metoda zdecydowanie najwygodniejsza, ale i droga – ponad 250zł za 4GB pamięci jest… wygórowaną ceną, żeby to tak lekko ująć. Karty te można podpiąć też do lustrzanek obsługujących standard Compact Flash – odpowiednia przejściówka to koszt ponad 50zł. Na swój sposób koszta wynagrodzić wygoda obsługi – rozwiązanie jest naprawdę genialne, nie trzeba sobie niczym zaprzątać głowy.

Drugie rozwiązanie jest znacznie bardziej uniwersalne – Camera Connection Kit to adapter pozwalający na połączenia aparatu z iPadem – na fotografii po prawej możecie zobaczyć jak wygląda sam adapter oraz podłączenie aparatu. Connection Kit to coś co trzeba kupić tak czy inaczej w swoim czasie – liczba zastosowań tego modułu jest naprawdę spora (podobnie jak i jego cena). Począwszy od tytułowego podłączania aparatów fotograficznych, przez zewnętrzne dyski twarde, klawiatury pod USB, zewnętrzne mikrofony lub słuchawki aż do zewnętrznych urządzeń audio którymi iPad może sterować przez USB.

Po podłączeniu aparatu otwiera się importer zdjęć który zgra wybrane przez nas (lub wszystkie) zdjęcia oraz filmy. Z przetestowanych przeze mnie aparatów każdy zadziałał bez problemów, wliczając w to pliki RAW (w tym z najnowszych lustrzanek Sony – A55 i A580) oraz filmy video w HD (niestety, filmów FullHD okazji przetestować nie miałem, ale prawie na pewno nie będą się odtwarzać).

Samo przeglądanie zdjęć jest bardzo wygodne i szybkie – właściwie to iPadowi przeglądanie fotografii idzie lepiej niż mojemu PCtowi – nie ma żadnych przerw na ładowanie fotografii, nawet jeśli galeria jest pełna 20MPx fotografii, zdjęcia są wyraźne i wszystko jest estetyczne – od wyświetlania folderów czy pojedynczych fotografii, aż do samej nawigacji która jest bardzo intuicyjna i wprost genialnie zaprojektowana. Dodatkowo sam ekran dobrze oddaje kolory, choć… tutaj jest jedno spore zastrzeżenie: iPad z wyjątkiem jasności nie ma żadnej kalibracji monitora. Więc jeśli komuś nie będą odpowiadało to co Pan Jobs wymyślił to może mieć spory problem :(

iPad - przeglądanie zdjęć

Obróbka zdjęć na iPadzie

Moim ulubieńcem w tej dziedzinie jest Filterstorm – Bardzo rozbudowany program oferujący dziesiątki różnych operacji na zdjeciach. Jak działa w praktyce można zobaczyć na filmie promującym aplikację. Całość jest intuicyjna i oferuje prawie wszystko to co można zrobić w Lightroomie, wliczając w to pędzle korekcyjne (Adjustment Brush), przygotowanie pre-setów ustawień, oraz  automatyczne dodawanie Metadanych.  Ciekawostką jest też wbudowany klient FTP pozwalający na eksport zdjęć na serwer. Za 3 euro, lub w okazyjnej promocji 1,59 oferuje naprawdę rewelacyjny stosunek jakości do ceny.

Ale niestety – program ma i swoje wady. Największą jest brak wsparcia dla plików RAW. I to brak do tego stopnia, że aplikacja za każdym razem sama się zamyka kiedy tyko próbuję otworzyć plik ARW. Drugą wadą, już bardziej znośną, choć i tak czasem drażniącą, jest ograniczenie do 6MPx w zapisywanych zdjęciach – do odbitek, czy do przygotowania wersji pokazowej akceptowanej przez klienta wystarczy, ale często jednak chciałoby się więcej. Z drugiej strony jednak prawda jest taka, że obróbka na poważnie to już domena dużych, skalibrowanych monitorów i wydajnych stacji roboczych a nie przenośnych komputerków.

Filterstorm

Jedną z wielu innych alternatyw jest PhotoGene – dużą zaletą w porównaniu do Filterstorma jest opcja importu plików RAW do 10MPx (więc niestety, z najnowszych Alf już plików nie odczyta) oraz w pełni funkcjonalne albumy zdjęć wewnątrz programu. Ciekawostką może być też możliwość szybkiego eksportu zdjęć prosto z programu na Facebooka. Ogólnie rzecz ujmując aplikacja jest bardzo rozbudowana, chyba nawet bardziej niż Filterstorm, choć ciężko mi powiedzieć – nigdy nie miałem okazji zrobić bezpośredniego porównania. Niestety, jest jedna wada która zdyskwalifikowała PhotoGene dla mnie – eksport zdjęć w maksymalnej rozdzielczości tylko 4 MPx.

PhotoGene

zdjęcie: PhotoGene

Wywoływanie RAWów na iPadzie

Wywoływanie RAWów to już trudniejsza sztuka – w dniu pisania tego artykułu dostępne były tylko dwie aplikacje do tego celu – piRAWnha oraz PhotoRaw, oba w tej samej cenie – 8 Euro.

piRAWnha posiada bardziej rozbudowane opcje edycji zdjęć przed eksportem, możecie je zobaczyć na zrzucie ekranu poniżej. Eksport zdjęć  dostępny jest w pełnej rozdzielczości do 15 MPx – powyżej tego progu program zmniejsza fotografie o 50%. Interfejs przypomina DOSa, a na każdą zmianę ustawień trzeba moment poczekać, ale – dobrze, że opcje w ogóle są, oraz, że można przejąć kontrolę nad wyostrzaniem i usuwaniem szumu. Ciekawym smaczkiem jest też dodawanie zdjęć do kolejki – kiedy pozbieramy i poustawiamy wszystkie fotografie można zapuścić eksport i zrobić sobie przerwę na kawę. :) Program ma jednak jedną gigantyczną wadę – za każdym razem musimy oglądać tą paskudną rybę:

piRAWnha podczas eksportu kolejki
piRAWnha podczas eksportu kolejki RAWów

PhotoRaw eksportuje zdjęcia w lepszej jakości – różnica nie jest duża i można sporą dawkę nadrobić wyostrzaniem w piranii, ale jednak jeśli ktoś szuka najwyższej jakości to powinien zwrócić się w tym kierunku. Aplikacja ma 3 podstawowe kontrolki – ekspozycji, kontrastu oraz jasności, a także opcje wycinania fragmentów ujęcia oraz grupowego importu zdjęć.  Rozmiar eksportowanych plików jest ograniczony tylko pamięcią RAM – jeśli program wyczerpie całą dostępną to jest zamykany, dzięki czemu świetnie dostosowuje się do iPada 2 z większą ilością pamięci pozwalając na eksport plików o wyższej rozdzielczości. Na iPadzie 1 są problemy z eksportem plików z A55, ale z 14 i 10MPx zdjęciami daje sobie radę bez problemów. Dodatkowy miły bonus to wersja demo – PhotoRaw Lite (niestety nie pozwala na eksport JPGów). Wadą jest spory czas obróbki zdjęcia przed możliwością jakiejkolwiek edycji, ale za to od razu pracujemy na właściwym, pełnowymiarowym pliku i nie trzeba później czekać na eksport całości. Drugim ważnym problemem jest brak kontroli nad wyostrzaniem i odszumianiem zdjęć.

PhotoRaw - lista plików
PhotoRaw Lite – okno przeglądania zaimportowanych zdjęć

Obie aplikacje dzielą też jeden, dość spory problem – wywołanie RAWa trwa… dłuuugo. Osobiście zastanawiam się kilka razy co jest warte wywołania przeglądając wersje poglądowe w zdjęciach (tak, iPad potrafi przeglądać pliki RAW bez żadnych dodatkowych aplikacji, niestety – są to tylko miniatury zapisane w plikach, choć na szerokość i tak przekraczają rozdzielczość monitora iPada, więc pikseli bez powiększania nie zobaczymy, ale mimo wszystko są to tylko wersje poglądowe, bez wyostrzania czy innych operacji poprawiających jakość obrazu), dlatego jeśli ktoś planuje wywoływać RAWy częściej – sugerowałbym zakup iPada 2, teoretycznie proces powinien być dwa razy szybszy – rewelacji i tak nie będzie, ale różnica powinna być znaczna.

Przesyłanie zdjęć

Zdjęcia po zapisaniu można przesłać na dwa sposoby – z samej kolekcji zdjęć dwoma kliknięciami załączyć do maila, (strzałka na górze po prawej,  wyślij zdjęcie) lub przesłać na serwer FTP/Dropbox czy podobne.

iPad - wysyłanie zdjęć mailem
Zdjęcie w załączniku do maila na iPadzie

Do przesyłania zdjęć na zewnętrzne serwery używam aplikacji Air Sharing HD – to jest prawdziwy kombajn, potrafi połączyć się z dropboxem, FTP, FTPS, SSH, MobileMe, czy dowolnym serwerem WebDAV, przesłać szybko wiele plików lub folderów jednocześnie, udostępnić pliki w sieci WiFi dzięki czemu można je pobierać z iPada na PCta i odwrotnie – wgrywać na tablet z PCta przy pomocy dowolnej przeglądarki internetowej lub klienta Bonjour – dzięki czemu iPad może służyć jako Pendrive. Dodatkowo odczytuje kilkanaście formatów plików (wliczając w to kolorowanie składni kodu czy pliki pakietu Office), otwiera ZIPy (jako jedna z nielicznych aplikacji – wspiera też archiwa z hasłem), wyświetla pokazy slajdów i… licho wie co jeszcze. Cena programu jest dość spora,  ale przy tym oferuje więcej funkcji niż jakikolwiek inny program na który się natknąłem w AppStore. Oczywiście – jeśli ktoś potrzebuje tylko wysłać pliki na FTP to sugerowałbym przejrzeć sklep Apple – dostępne są darmowe aplikacje służące tylko do tego jednego celu.

Wysyłanie pliku na FTP przy pomocy Air Sharing
wysyłanie pliku na FTP w AirSharing

Podsumowanie

iPad ma jedną wadę – wszędzie jest jakieś ALE. Mimo tego, że sklep Apple jest najstarszym ze sklepów z aplikacjami do tabletów, a sam iPad może także korzystać z bazy danych setek tysięcy aplikacji pod iTelefon – nadal brakuje dużych programów będących kombajnami dla fotografów. Czegoś co potrafiłoby przejąć wszystkie etapy, od wczytania RAWów, przez ich obróbkę, aż po stworzenie galerii dla klienta, lub przesłanie plików na FTP czy udostępnienie ich w sieci lokalnej. W skrócie: nie ma ajLightrooma ;) .

Tabletem Apple posługuje się inaczej niż laptopem czy PCtem – jest ergonomia do której trzeba przywyknąć, tak samo jak trzeba przywyknąć do nietypowego sterowania telefonem z ekranem dotykowym kiedy porównamy to z tradycyjnym. Decydując się na iPada przydałaby się też znajomość angielskiego, chociaż podstawowa, ponieważ – co można zauważyć choćby w tym artykule – ogromna większość aplikacji jeszcze nie wspiera języka polskiego. Jak zawsze – z czasem sytuacja się poprawia, ale rewelacji nie ma. Pozytywnym znakiem za to są częste aktualizacje wielu programów, dodające coraz to nowsze funkcje.

Całość może się wydawać skomplikowana, ale w praktyce jest bez porównania lepiej – urządzenie działa szybko i jest bardzo intuicyjnie zaprojektowane, a praca na nim to sama przyjemność. Dla mnie iPad stanowi świetne przedłużenie PCta -  dzięki swojej mobilności, ale też dzięki kontrolowaniu aplikacji, czy nawet zdalnemu zarządzaniu PCtem. Dzięki iPadowi w końcu przestałem oglądać ekran ładowania Windowsa – potrzebuję coś sprawdzić, biorę tablet i już mam dostęp do informacji, bez ładowania, czekania, uruchamiania maszyny. Urządzenie jest też wprost genialne na wyprawy w teren, szczególnie piesze kiedy każdy kilogram się liczy. W przeciwieństwie do Netbooków czy Laptopów jest naprawdę lekki i mały a przy tym oferuje praktycznie wszystkie przydatne funkcjonalności w wygodniejszej formie.

Mam nadzieję, że znaleźliście wiele przydatnych informacji w tym artykule na temat nowego urządzenia Apple – jeśli coś pozostało niejasne , lub znacie własne wygodniejsze metody czy ciekawe aplikacje dla fotografów – zapraszam do komentowania. Postaram się udzielić rzetelnych odpowiedzi na wszelkie pytania. Dziękuję za lekturę!


Komentarze
  1.  

    Swietny artykuł. Własnie kupiłem ipada i szukam czegoś do tworzenia portfolio.

  2.  

    Witam,
    możesz zainteresować się tym artykułem – http://www.ppmag.com/web-exclusives/2010/10/ipad-portfolio-apps.html – dość obszerny przegląd kilku aplikacji do tworzenia portfolio na iPadzie.

  3.  

    Mam ipada od kilku miesięcy i sprawdza się znakomicie. Zdjęcia wyglądają na nim świetnie, poza tym – co chyba jest jego największą zaletą – jest poręczny i mieści się właściwie wszędzie (no, bez przesady;). Ważne jest tylko, zeby od razu dokupić do niego etui, np. bludot – wtedy mamy pewność, że się nie zniszczy. Jeśli chodzi o brudzenie ekranu, to rzeczywiście brudzi się straszliwie po kilku dotknięciach, ale 1. jest to dość mało widoczne gdy tablet jest włączony, 2. wystarczy tak naprawdę przetrzeć rękawem i po krzyku (oczywiście, należy mu się gruntowne czyszczenie raz na kilka godzin, ale nie wyobrażam sobie machania ściereczką co 5 minut)

  4.  

    Czy próbowałeś może jakiejś aplikacji na iphona tak by podstawowo obrobic zdjęcie i wysłać. kiedyś miałem palmtopa i tam był taki genialny program pocket phojo photoshop i ftp w jednym do tego bardzo proste. Szukam czegoś takiego na iphona.
    pzdr

  5.  

    Niestety nie mam iPhone’a, ale o ile się orientuję: Filterstorm pozwala na obróbkę i późniejsze wysłanie zdjęcia (wliczając w to wysyłanie na FTP, Flickr, Dropboxa, czy Facebooka).

  6.  

    A czy jako fotograf, mogę dokupić do nowego iPAD AIR urządzenie Kingston MLW221, włożyć do niego kartę pamięci i przegądać iPadem zdjęcia z karty na pełnym ekranie? Czy najpierw te zdjęcia musiałyby być importowane do ipada i dopiero wtedy odtwarzane?
    Chodzi mi o to, żeby kupić tańszy 16GB a rozszerzenie pamięci magazynowej miał by w postaci takiego banku WiFi z kartami.

Spam protection by WP Captcha-Free

System pozwala na zamieszczanie znaczników HTML w komentarzach:: <a href=""></a> <b></b> <i></i> <sup></sup> <sub></sub>