Alpha Corner - Twoj przewodnik po fotografii

iPad – wady i mity

iPad - Alpha CornerKończąc temat zakupu iPada zapraszam na listę najczęściej powtarzanych mitów związanych z tabletem Apple. To już ostatni z tego krótkiego cyklu artykułów.

Nie będziemy się tutaj tylko zachwycać nad iPadem, bo nie specjalnie jest nad czym, ale jeśli szukacie bardziej obiektywnej opinii  od kogoś kto używa tego wytworu firmy z wielkim jabłuszkiem, a nie tylko pisze na forach siejąc dziwne informacje, to mam nadzieję, że znajdziecie tutaj kilka przydatnych informacji. :)

iPad nie jest wielozadaniowy

iPad oryginalnie nie był wielozadaniowy, ale wszystkie nowe egzemplarze już od dawna są – iOS 4 wprowadził wielozadaniowość która działa podobnie jak w Windowsie – na dole wywołuje się pasek zadań i wybiera aplikację do powiększenia – można sobie skakać między nimi bez problemu, a aplikacje mogą wykonywać się w tle. Może to nie jest komfort Windowsa 7 gdzie na jednej połowie ekranu można sobie otworzyć jeden program, na drugiej drugi i przenosić fragmenty między nimi, ale do codziennej pracy wystarczy :)

iPad nie obsługuje USB

Jak można przeczytać w moim artykule na temat zastosowania iPada dla fotografa – jednak obsługuje. ;) Potrafi też czytać karty SD, wspiera HDMI itp itd.

iPad nie potrafi drukować

Nie mam pojęcia skąd ten pomysł. iPad nie ma kabli – może to jest źródłem? W każdym razie: iPad współpracuje z drukarkami bezprzewodowo, jeśli drukarka wspiera tą funkcję to nie będzie żadnego problemu. Dla przykładu HP czy Epson produkuje takie drukarki. Przypadkiem nie mamy takiej drukarki? Nie ma problemu – komputer z Windowsem 7 może udostępnić drukarkę iPadowi.

iPad nie nadaje się do pisania

Ja bym powiedział: kwestia wprawy. Na telefonie dotykowym pisane też nie szło mi dobrze, ale do tego też da się przyzwyczaić – wystarczy przejść się po rynku, żeby zobaczyć dzieciaki wystukujące kilkaset znaków na minutę używając klawiatury wielkości  klawisza Spacji na iPadzie ;)   Podobno klawiatura iPada jest najwygodniejszym rozwiązaniem tego typu – i rzeczywiście teksty pisze się wygodnie, a automatyczne dostosowywanie klawiatury do rodzaju wprowadzanej treści jest bardzo praktycznym bajerem, ale Google już zduplikowało pomysł do najnowszej wersji swojego systemu i zobaczymy tam prawie identyczną klawiaturę. Ale jeśli ktoś musi mieć fizyczne klawisze to dostępne są tradycyjne klawiatury – zarówno bezprzewodowe jak i tańsze, podłączane do tabletu przez Docka.

GPS…

Tutaj taka uwaga, coś o czym większość osób nie wspomina: GPS jest dostępny tylko w iPadzie 3G – poza tym iPad używa geolokalizacji na podstawie sieci, co nie jest precyzyjne – czasem pokazuje dokładnie Twój dom, czasem dwa osiedla dalej, czasem inne miasto. To samo tyczy się iPada 2. Więc jeśli ktoś liczy na użycie iPada jako nawigacji samochodowej – trzeba kupić droższą wersję lub zaopatrzyć się w zewnętrzny moduł GPS do iPada – kosztuje ok. 99$.

Apple wprowadził reżim w swoim sklepie, nie ma wolności którą daje Google

Więc tak, kilka spraw: Po pierwsze – Google również cenzuruje aplikacje niezgodne z regulaminem i również po cichu wycina programy które mu się nie podobają, więc o wolności można zapomnieć. Zresztą – żadnej z firm nie ma co się dziwić – jeśli ktoś próbuje opublikować aplikacje niezgodne z regulaminem a później udaje wielce zdziwionego,  to sam nie wiem czy mam się śmiać czy pokiwać z pożałowaniem.Po drugie istnieje wiele sklepów z aplikacjami na Androida – alternatywny sklep z aplikacjami na iPada również istnieje (wymaga jednak Jailbreak’a), jest to Cydia Store.

Jest jednak też część o której zwolennicy Google Android Market milczą  – problemy z aplikacjami. Nie dość, że programy stworzone na tablety praktycznie nie istnieją (Android Market miał ich mniej niż 200 w dniu kiedy pisałem artykuł, podczas gdy Apple miał w ofercie ponad 74 000 (tak, 74 tysiące) ), to jeszcze nie ma żadnej opcji przejrzystego ich filtrowania – pozostaje nadzieja w producentach którzy mogą oferować swoje dedykowane sklepy z aplikacjami tylko pod dany tablet. Jest też problem z programami przeznaczonymi na telefon – można  je otwierać wyłącznie w rozmiarze 1:1, czyli… zajmują mały placek na środku ekranu. Nie ma opcji skalowania ich na rozmiar tabletu. Do tego dochodzi problem z kompatybilnością między urządzeniami – wielu producentów deklaruje własne tablety, z czego prawie każdy ma inny wyświetlać, inne rozdzielczości, inne układy graficzne i procesory, więc problem kompatybilności będzie praktycznie nie do zwalczenia. Być może taka jest przyszłość wszystkich tabletów – komputery PC też wyewoluowały w tym kierunku, ale aktualnie sprowadza się to gigantycznej przeszkody kiedy nie wiesz co i jak będzie działać na Twoim urządzeniu, a zapłacić jednak trzeba…

Sklep Google też co raz odnotowuje przypadki wirusów, łamania zabezpieczeń, kradzieży danych osobistych itp itd. Oczywiście czasem Apple też zalicza wpadki, ale nie jest to nawet 1/10 tego co się dzieje w chaosie Google – i co ważniejsze: Apple udostępnia aktualizacje zabezpieczające wszystkie maszyny, a nie kończy wsparcia dla swojego systemu kiedy tylko nowa wersja urządzenia wychodzi na rynek (co gorsze najnowszej wersji Androida z serii 2 używa 0.8% użytkowników, wersję o dwie starszą nadal ma 31.4% ! Najnowszej wersji iOS używa 52.89% użytkowników, z wersji o dwie starszej korzysta tylko 6,43%, więc fragmentacja rynku Androida jest niestety znacznie większa a co za tym idzie więcej użytkowników narażonych jest na problemy z bezpieczeństwem). Więc jeśli trafi się urządzenie gdzie producentowi nagle przestanie się chcieć robić aktualizacji to zostajemy na lodzie – z Apple jest odrobinę przyjemniej, aktualizacje są utrzymywane jeszcze latami po premierze urządzenia.

iPad jest uzależniony od sklepu iTunes – nie można słuchać MP3 ani oglądać własnych filmów, za wszystko trzeba płacić!

To popularny zarzut autorstwa osób które macały urządzenie tylko w sklepie, jeśli w ogóle. Prawda jest taka, że na swoim iPadzie oglądam filmy w praktycznie dowolnym formacie (z wyjątkiem FullHD – nie pociągnie takich filmów, trzeba zmniejszać rozdzielczość, ale Netbook też nie da rady, więc nie ma nad czym płakać), oraz mam całą swoją bibliotekę MP3 (którą bez najmniejszego problemu zaimportowałem z playlisty Winampa prosto do iPada, bez ręcznego przebierania plików i szukania tych utworów które chcę zgrać). Kupowanie utworów lub filmów jest tylko opcją – nie przymusem. Bez problemu można wgrać swoje pliki i odtworzyć je na urządzeniu.

iPada nie można podłączyć do komputera bez iTunes

iPad podłączony do komputera bez iTunes - Windows 7

Windows 7 wykrywa iPada automatycznie i całość działa bardzo podobnie do cyfrowego aparatu fotograficznego – nawet struktura plików jest podobna. Wada jest jedna – i to dość duża: możliwy jest tylko odczyt zdjęć oraz filmów z urządzenia, nie ma opcji zapisu. :( Problem ten można rozwiązać przy pomocy aplikacji, choćby Air Sharing HD o którym więcej rozpisałem się w innym artykule.

iPad nie wspiera Flasha

To akurat nie jest mit – żadna z przeglądarek dostępnych na iPada aktualnie nie oferuje wsparcia technologii Flash – wliczając w to aplikacje na niezabezpieczoną wersję systemu z nieoficjalnego sklepu – powodów tej decyzji jest wiele, większość rozbija się o stabilność, bezpieczeństwo Flash Playera i zużycie baterii – mądrości Pana Apple można poczytać na oficjalnej stronie w art. Thoughts on Flash(en).  Problem ten jest wytykany przez zagorzałych zwolenników urządzeń opartych na Androidzie jako katastrofa na miarę dziury ozonowej – w praktyce jednak świat jest znacznie przyjemniejszy niż się wydaje. Filmy video zazwyczaj są dostarczane w formie alternatywnej niż Flash Video, a tam gdzie nie ma takiej opcji – wkraczają alternatywne przeglądarki które umożliwiają odtwarzanie flashowych klipów. Drugi problem to strony Flashowe – tutaj niestety albo trzeba obejść się smakiem albo liczyć na to, że twórca przygotował alternatywną wersję HTML (jest to o wiele powszechniejsza praktyka niż się z pozoru wydaje). Z kolei brak treści flash umieszczanych bezpośrednio w stronach to z reguły ogromna zaleta – znika problem z wszelkimi bannerami reklamowymi.

HTML 5 zdaniem zwolenników polityki Apple ma zastąpić Flasha i wyplenić tą technologię. Niestety – zwiastujący koniec Flasha zapominają o kilku ważnych elementach – po pierwsze stworzenie aplikacji w HTMLu 5 jest dużo bardziej kosztowne (w roboczogodzinach, to nie jest tylko koszt związany z niewielką ilością osób wykwalifikowanych na tyle aby tworzyć materiały porównywalne jakościowo). Po drugie HTML5 nie może uzyskać dostępu do peryferiów co znacznie ogranicza możliwości tworzenia aplikacji sieciowych kiedy klient oczekuje współpracy z kamerą lub mikrofonem. Podobnie tworzenie interakcji między użytkownikami aktualnie podłączonymi do systemu jest bardziej skomplikowane więc jeszcze musi upłynąć trochę wody zanim zobaczymy gry z wieloosobowymi pokojami. Niezaprzeczalną jednak zaletą HTMLa 5 jest stabilność – w przeciwieństwie do flasha praktycznie nie niesie ze sobą ryzyka zawieszenia przeglądarki, a także często pochłania znacznie mniej zasobów systemu – szczególnie w tych najbardziej prostych operacjach.

Także jak widać – prawda zawsze leży gdzieś po środku.

iPad zastąpi czytniki książek elektronicznych (eReadery)

Uwaga uwaga… nic z tego! Niestety, choć sam bardzo na to liczyłem – iPad nie jest najlepszy do czytania książek. A wielka szkoda, bo to było jedną z większych motywacji dla których kupiłem tablet Apple.

Zobaczmy jak wygląda teoria: iPad ma wielkie możliwości, kolorowy wyświetlacz pozwala na znacznie więcej, w tym przeglądanie grafik lub zdjęć w książkach, fotoalbumów, na reszcie otwierają się możliwości dołączania video w eBookach, można otwierać większość popularnych formatów ebooków, jest gigantyczna biblioteka książek od Apple, a sam program iBooks daje wiele możliwości konfigurowania tego jak chcemy czytać książkę.

Podczas gdy w praktyce…. no niestety, wielki zawód. Po pierwsze – sam wyświetlacz, wielki, kolorowy, wyraźny, przyjemny… tylko… oglądany z 15 centymetrów podczas czytania tekstu (co jest jednak znacznie większym wysiłkiem dla umysłu niż  np. oglądanie filmu), szybko przyprawia o zmęczenie. Niestety ale tekstów na iPadzie dłużej niż pół godziny czytać się nie da nie odczuwając żadnych skutków ubocznych… a przynajmniej – ja nie potrafię, mimo najlepszych chęci. Może jeśli ktoś nie pracuje 8 godzin dziennie przed komputerem (dłubiąc jeszcze co nieco po pracy przy stronie internetowej) to nie będzie miał problemów, ale to stanowczo nie jest kategoria dla mnie.  Odległość do wyświetlacza ma spore znaczenie z którego ciężko sobie zdać sprawę do póki nie zacznie się czytać długich opracowań mając wyświetlacz mniej niż pół metra przed nosem – czy się męczą bez porównania szybciej niż przy tradycyjnym monitorze który jednak zazwyczaj jest znacznie odsunięty.

Ale jakby było mało tego  – o video w eBookach można zapomnieć, jeszcze ani razu nie spotkałem się z taką możliwością, choć z tego co widziałem, rzeczywiście takie książki można w AppStore kupić jako aplikacje (oczywiście są gazety korzystające z tej możliwości powszechnie, ale – teraz mówimy o książkach), niestety – jest ich mało i  nie wydają się na tyle interesujące aby usprawiedliwić wysoką cenę. Jeśli chodzi o iBooks i Applowy sklep z książkami iBookstore – tutaj też nie jest różowo. Po pierwsze aplikacja ma większość swoich funkcjonalności dostępne tylko z książkami w formacie Apple (rozszerzenie .epub), książki w PDFach nawet nie mają tego ładnego efektu przewijania stron (może to głupie ale to jest bajer który uprzyjemnia życie), nie wspominając o zmianach kolorów tekstu lub powiększaniu czcionki – choć akurat to można częściowo uratować funkcją zbliżania fragmentu strony. Jeśli chodzi o sam sklep – jest bardzo ubogi w książki po polsku, oraz w książki specjalistyczne – czyli dwa tematy które tak naprawdę najbardziej mnie interesują. Nie oczekiwałem dzieł jakiś konkretnych twórców (i dobrze, bo akurat ich nie było), ale myślałem, że choć książki o fotografii będą dostępne w jakiejś sensownej ilości – a tu mamy tylko dwie po Angielsku… nawet książek o informatyce jest tyle co kot napłakał. No niestety… trzeba trochę poczekać aż wszystko się bardziej rozwinie (na szczęście co kilka miesięcy słychać o jakimś dużym wydawnictwie dołączającym do iBooks). Choć ja sobie nie wyobrażam innych sklepów z eBookami do tabletów, gdzie iBooks ma najbogatszą ofertę. Na pocieszenie można pobrać aplikację Kindle która umożliwia przeglądanie książek kupionych w e-sklepie Amazona, choć tego jeszcze nie zgłębiłem.

iPad jest zbędny

To jest mój ulubiony argument – iPad jest zbędny. Jeśli dla kogoś jest zbędny to niech nie kupuje :) Dla mnie jest to świetne uzupełnienie stacjonarnego PCta – i tutaj właśnie widzę przyszłość tabletów – w uzupełnianiu PCtów, czyli tym, czym miał się zająć Notebook, a później Netbook a wyszło im średnio, żeby to tak lekko ująć. Jeden jest za ciężki i za duży, drugi za mały i daje wrażenie obcowania z zabawką dla dziecka. iPad do świetny balans między przenośnością a praktycznością. Nie ma zastępować PCta – nawet nie próbuje: i chwała mu za to, bo inaczej najpewniej kupił bym laptopa. Zamiast tego mamy estetyczne urządzenie uzupełniające komputer – czy to w domu, czy to na wyjeździe. Jeden nie może w pełni istnieć bez drugiego – komputera nie zabierze się w długą trasę, a tablet ma za małą moc obliczeniową, żeby kiedykolwiek nadawał się do regularnej pracy typu poważnej obróbki grafiki 2D. Za to w przeciwieństwie to laptopów jest naprawdę lekki i poręczny co robi gigantyczną różnicę w podróży – nie trzeba taszczyć klamota w oddzielnej torbie tylko można go spokojnie wrzucić między klamoty, a podczas pracy nie wytwarza temperatury powodującej zakrzepy w nogach (pozdrowienia dla mojego kolegi który miał kiedyś poważne kłopoty z tego powodu).

Netbooki były półśrodkiem na drodze między Laptopem a Tabletem – za kilka lat może pozbędziemy się tej parodii laptopa z rynku i tego na koniec artykułu życzyłbym wszystkim. :)


Komentarze

Spam protection by WP Captcha-Free

System pozwala na zamieszczanie znaczników HTML w komentarzach: <a href=""></a> <b></b> <i></i> <sup></sup> <sub></sub>